Bo Franek był sędzią....  przez chwilę :) Ale zacznijmy od początku. Najpierw była mama i tato i brzuszek. A potem pojawił się Franek, malutki śpioszek o przepięknych jasnych oczkach. Niezwykle odważny, bez strachu dał się wkładać do wymyślnych koszyczków i walizek.